Kleszcza znaleźć i zanieść do placówki badawczej.

Doktor Radomir Jaskuła z Zakładu Biogeografii i Ekologii Bezkręgowców Uniwersytetu Łódzkiego zaleca działania zrównoważone, czyli edukację i opryski punktowe.

Profilaktyka zawsze jest lepsza niż leczenie. Po każdej wyprawie w miejsca zagrożone najlepiej wziąć prysznic i sprawdzić, czy jakiś kleszcz nie wkręca nam się pod kolanem, w pachwinę, pośladki, w łokcie, piersi, pachę, w szyje lub w ucho. A jak już tak się stanie, to nie należy go wyrzucać.

– Wrzucić go do jakiejś małej fiolki, zalewając chociażby kieliszkiem wódki czy spirytusu i udać się do odpowiedniej placówki, która jest w stanie zdiagnozować tego kleszcza – radzi dr Jaskuła.

Sanepid na pewno badań nie odmówi. Sprawdzi, czy kleszcz nie jest nosicielem boreliozy lub zapalenia mózgu.

Zachęcamy do zapoznania się z materiałem dotyczącym boreliozy.

Autor: Marzanna Zielińska / Źródło: Fakty TVN (http://www.tvn24.pl)